Ceremoniał i etykieta żeglarska

Ceremoniał i etykieta żaglarska

W środowisku żeglarskim, jak chyba w żadnym innym nie istnieje tyle obyczajów, zwyczajów i przesądów. Pomimo tak wielkiej rodziny żeglarskiej, każdy naród świata wnosił do niej jakiś wkład. Przez ten długi czas rodziły się więc owe tradycje zarówno pod wpływem bojaźni, przed zjawiskami przyrody, jak też pod wpływem rozwoju techniki czy stylu życia na morzu. Tysiące lat żeglugi po morzach i oceanach, i tyle samo lat walki z tym żywiołem pozostawiły trwały ślad w psychice ludzi morza i ich postępowaniu. Coraz więcej z tych zwyczajów odchodzi w zapomnienie, dlatego chcemy je przybliżyć.
 
 
UBIÓR I WYGLĄD ŻEGLARZA
            Tak jak i w „cywilu” tak i w żeglarstwie mamy strój codzienny i odświętny. O ile tradycja nic nie mówi o tym w jaki sposób żeglarze powinni ubierać się na co dzień, o tyle wiemy jak powinni nosić się od święta.
Choć nie regulują tego żadne przepisy, to zwyczajowo „galowy” strój żeglarski składa się z granatowej marynarki, jedno lub dwurzędowej z metalowymi guzikami koloru srebrnego lub złotego ozdobionymi żeglarskim symbolem. W klapę marynarki zazwyczaj wpina się znaczek klubu, albo na lewej piersi niekiedy umieszcza się haftowany żeglarski symbol – może to być również emblemat klubowy. Spodnie zaś, lub w przypadku pań spódnica powinny być szare. Do tego biała koszula i granatowy, czarny lub niebieski krawat – obowiązkowo z żeglarskim emblematem. Buty obowiązkowo czarne. Uzupełnieniem takiego stroju, zwłaszcza w przypadku stroju kapitana dużego jachtu jest oficerska czapka z daszkiem. Załogi jachtów harcerskich lub kadeci szkól morskich i żołnierze używają strojów organizacyjnych.
            Ubranie na co dzień tymczasem to najczęściej strój sportowy, oczywiście luźny i wygodny. Sportowe buty, by nie porysować pokładu jachtu. Co raz częściej można spotkać załogi, które noszą jednakowy strój, na przykład koszulki z nadrukowaną nazwą jachtu.
 
 
JACHT
 
            To w jaki sposób będzie utrzymany jacht, jak będzie wyglądał, w jaki sposób będą sklarowane żagle i liny świadczy wyłącznie o załodze, jak i o kapitanie. Należy unikać jeśli to możliwe suszenia na relingach bielizny i ubrań. Wiadomo jednak, że po zawinięciu do portu na przykład po trudnej żegludze załoga zmuszona jest się wysuszyć. Jednak ten proces nie powinien wyglądać jak bałagan na pokładzie, a raczej jako uporządkowane działanie. Należy unikać także niestosownych napisów na burtach jachtów, co często spotyka się na śródlądowych jednostkach (np. dar teściowej)
 
 
ZACHOWANIE ZAŁOGI
 
            Każda załoga na pokładzie jachtu lub żaglowca musi bezwzględnie podporządkować się kapitanowi i jego rozkazom. Komendy powinny być wykonywane starannie i natychmiast. Każdy członek załogi powinien odpowiedzieć na wydaną komendę po to, by kapitan wiedział, że został dobrze zrozumiany.
Wpływając do portu należy wybrać takie miejsce do cumowania, aby nie przeszkadzać innym cumującym już jachtom. Jeśli nie ma miejsca można dobić do innego jachtu, wcześniej jednak należy zapytać kapitana jednostki, czy można do niej przybić. W takiej sytuacji odpowiedź powinna być zawsze pozytywna. Przechodząc przez obcy jacht, należy chodzić przez jego dziób. Jeszcze lepiej jest zacumować dziobem w stronę rufy – unikniemy wtedy mimowolnego zaglądania do wnętrza obcego jachtu i nie dojdzie wtedy do sytuacji krępujących.
            Zakładając cumy na poler, na którym założone są już cumy innego jachtu, należy swoją cumę przepleść od dołu przez pozostałe cumy, tak by umożliwić później łatwe ich zdjęcie.
            Na obcy jacht nie wolno wchodzić bez wyraźnego zaproszenia jego kapitana lub załogi. Wchodząc na obcy jacht trzeba najpierw oddać honor banderze.
Od pokoleń przyjęło się, że załoga jachtu mówi do siebie po imieniu, bez względu na wiek, pozycje społeczną i stopień znajomości.
            Podczas żeglugi do podstawowych kanonów etykiety żeglarskiej należy bezwzględne przestrzeganie prawa drogi i pozostałych przepisów. Nie powinno pływać się z odbijaczami wywieszonymi za burta a także jednocześnie na wiosłach i na żaglach. Podczas żeglugi nie należy także moczyć nóg za burtą – powinno być to tym bardziej przestrzegane na morzach, w których pływają rekiny. Nie wolno też gwizdać na pokładzie. Wzięło się to z czasów pływania na wielkich żaglowcach. Tam komendy wydawane były za pomocą gwizdka, więc każde dodatkowe gwizdanie mogło być pomylone z wydaniem komendy.
            Toasty na jachcie wznosi się na siedząco. Tradycja wywodzi się z czasów bardzo niskich  wysokości pod pokładem. Honorową strona jachtu żeglującego jest burta nawietrzna, a cumującego burta prawa. To właśnie po tej stronie powinno przyjmować się gości.
         

ŻEGLARSKIE PRZESĄDY

Przez wiele tak pływania po morzach i oceanach zrodziło się wiele przesądów. Wiele z nich ma swój początek z czasów dawnych żaglowych flot i w dalszym ciągu egzystuje w społeczeństwie.

W wielu krajach przestrzegano dawniej bardzo skrupulatnie wyjścia statków w oznaczone dni, uważając je za pomyślne dla rozpoczęcia rejsu. Żeglarze hiszpańscy najchętniej wyruszali w morze w piątki. Dlatego chyba, że w piątek - dokładnie 3 sierpnia 1492 roku - Kolumb rozpoczął swój rejs, który jak wiadomo, zakończył się jego sukcesem, czyli odkryciem Ameryki.  Natomiast żeglarze Wschodu uważali piątek za niezbyt szczęśliwy dzień do rozpoczęcia podróży, a to dlatego  że w piątek był dla nich dniem obrzędów religijnych. Przesąd ten przeniósł się i bardzo mocno zakorzenił w Europie.
Jeszcze do dzisiaj w wielu stoczniach - na wszelki wypadek - nie woduje się statków w piątek. Kapitanowie, nawet największych statków, wolą rozpoczynać podróż w inny dzień niż w piątek. Bywa tak, że jachty czy statki wychodzą w morze kilka minut po północy.
            Innym z przesądów jest częstowanie Neptuna kieliszkiem alkoholu zaraz po wyjściu z portu. Wszystko po to, by rejs przebiegał pomyślnie.  Na ogół alkohol do wody wlewa kapitan jednostki.
Ponadto na jednostkach do dziennika jachtowego nie wpisuje się portu przeznaczenia, zanim się w nim nie zacumuje. W przeciwnym razie może to ściągnąć na jacht nieszczęście i może doprowadzić do niedopłyniecia do danego portu.
W dawnych czasach wskazane było gwizdanie na żaglowcach wtedy, gdy wiatru nie było, wierzono bowiem, iż tym sposobem się go wywoła. Wikingowie wierzyli, że jeżeli będą głośno gwizdać podczas ciszy Thor - bożek grzmotu, odpowie im i jego potężny oddech wypełni żagle. W epoce dużych okrętów żaglowych, których ruch był uzależniony tylko od wiatru, wynajdowano przeróżne sposoby, aby wiatr wywołać. W czasie ciszy na morzu marynarze przybijali płetwę rybią do bukszprytu lub przeklinali najgorszymi wyrazami, aby w ten sposób obudzić św. Antoniego i sprowokować go do ruszenia wiatru.
Dla zapewnienia pomyślnych wiatrów dobrze jest, aby kobiety wstępujące na pokłady jachtów podrapały paznokciami podstawy masztów. Chociaż współczesne kobiety nie wierzą w przesądy, chętnie godzą się na uczynienie zadość morskiemu zwyczajowi.
Wiele współczesnych przesądów marynarskich sięga starożytności. Jednym z nich jest włożenie monety w usta, marynarzowi, który umiera na morzu i trzeba go pochować na morzu. Moneta ta była przeznaczona dla starego Charona, przewoźnika na promie, który przewoził dusze zmarłych na drugą stronę rzeki Styks. Natomiast moneta wkładana pod stopę masztu przy budowie statku miała stanowić opłatę dla Charona w przypadku, gdyby statek zatonął niespodziewanie wraz z całą załogą.
 
 
BANDERA
 
Jest to flaga o barwach państwowych, podnoszona na statkach wodnych w celu oznaczenia przynależności państwowej, rodzaju żeglugi (morska lub śródlądowa), a czasem również oznaczenia charakteru służby (bandera wojenna, handlowa, sportowa itp.)
Flaga - jest to płat tkaniny o barwach wynikających z tradycji narodowych, zatwierdzonych przez parlament do użytku obywateli i rządu. Jest ona wówczas flagą państwową.
Należy pamiętać, że bandera jest flagą, lecz nie każda flaga jest banderą. Polskie jachty morskie noszą banderę Polskiego Związku Żeglarskiego – wygląda tak samom jak bandera handlowa (flaga narodowa uzupełniona godłem) z tym, że na białym pasie umieszczono dodatkowo godło PZŻ w kolorze niebieskim. Bandera ta została ustanowiona w okresie międzywojennym
Zgodnie z zasadami etykiety banderę na jachtach jednomasztowych podnosi się na drzewcu flagowym na rufie. Natomiast na jachtach  dwumasztowych banderę podnosimy na topie bezanmasztu, w przypadku jednostki motorowej zaś banderę umieszczamy na drzewcu flagowym na rufie lub na nadbudówce.
            Z kolei proporce są flagami wyróżniającymi klub lub organizację do której dana jednostka przynależy. Może to być również osobisty proporzec kapitana, lub armatora.
            Banderę w porcie zazwyczaj stawia się o 8.00 rano a opuszcza o zachodzie słońca. Na niektórych jachtach, szczególnie należących do zachodnich marynarek opuszczenie bandery obwieszczane jest salwą z małej armatki. Z kolei jacht, który jest z morzu banderę powinien nieść cały czas, zarówno w dzień jak i nocy.
Podczas świąt państwowych, czy żeglarskich na jednostkach stawia się tak zwaną galę flagową. Podniesienie tak zwanej wielkiej gali flagowe polega na udekorowaniu jachtu flagami sygnałowymi międzynarodowego kodu sygnałowego. Galą podnosi się i opuszcza razem z banderą.
            Aby podkreślić uroczysty charakter wizyty w porcie, na przykład wpływając do niego na dużych żaglowcach wykonuje się paradę rejową. Wtedy jednakowo ubrana załoga wchodzi na reje, co budzi zawsze podziw wśród stojących na brzegu. Na podobnej zasadzie odbywa się parada wantowa. Jest jeszcze parada burtowa, polegająca na  ustawieniu się jednakowo ubranej załogi wzdłuż burty i pozdrawianiu zebranych na brzegu.
            Banderą także się salutuje. To stary zwyczaj, a niekiedy nawet obowiązek. Obowiązkowo należy salutować okręty wojenne wszystkich bander, a także niektóre miejsca pamięci narodowej (w Polsce np. pomnik bohaterów Westerplatte w Gdańsku). Ze względów kurtuazyjnych jachty salutują także duże żaglowce szkolne i statki rodzimej bandery spotykane na odległych akwenach od kraju. Salut banderą oddaje się także wtedy gdy jacht przepływa obok macierzystego klubu.
 
 
CEREMONIA PICIA GROGU
 
Dzisiaj picie alkoholu jest zabronione, lecz kiedyś było inaczej. Ceremoniał picia grogu, to bardzo stary ceremoniał kultywowany przez stulecia zwłaszcza we flocie angielskiej i dopiero na początku lat 70-siątych naszego stulecia zaprzestano tego zwyczaju.
Początkowo członkom załóg odbywającym służbę na tropikalnych wodach wydawano w celu zabezpieczenia przed chorobami wódkę, lecz w 1688 roku zastąpiono ją rumem - codzienna miarka o pojemności 0,284 litra, na głowę. W 1740 roku, za sprawą angielskiego admirała Edwarda Vernona, przebywającego ze swoją flotą u wybrzeży Indii Zachodnich, wprowadzono picie grogu. Admirał stwierdził bowiem, że picie czystego rumu, o dużej mocy powoduje wykroczenia dyscyplinarne i przestępstwa. Sama nazwa "grog" związana jest z osobą admirała Vernona, który rozkazał, aby wydawano marynarzom rozcieńczony rum. Ponieważ admirał nosił zawsze surdut z grubej tkaniny tzw. grogram - materiał z wielbłądziej sierści - w surducie tym, chcąc imponować załodze, Vernom chodził bez względu na pogodę przez cały rok na okrągło, marynarze przezwali go "Old Grog" (Stary Grog) i od tego przezwiska nazwano też codzienny przydział rozcieńczonego alkoholu.
Kierując się opinią lekarzy, postawiono codzienną rację 0,284 litra alkoholu mieszać z 1,136 litra wody i napitek ten wydawać załodze pod nadzorem oficera wachtowego. Grog był wydawany dwa razy dziennie: przed południem między godziną 10.00 a 12.00 i po południu miedzy 16.00 a 18.00 (oficerom i starszym podoficerom nadal jednak wydawano czysty rum). W 1824 roku wieczorną rację grogu zastąpiono herbatą, a w dwadzieścia lat później rację grogu zmniejszono o połowę. W 1881 roku zniesiono wydawanie rumu oficerom brytyjskiej floty, z czasem zaniechano wydawanie grogu podoficerom. Pierwszego sierpnia 1970 roku wiele marynarskich oczu zaszkliło się podejrzanie. Tego dnia wzniosły się po raz ostatni kubki i po raz ostatni wypowiedziano sakramentalne "Za królową!". Był to ostatni dzień, w którym na pokładzie Jej Królewskiej Mości ludzie wypili tradycyjny grog. Umotywowano to wzrostem spożycia alkoholu w społeczeństwie i względami dyscypliny oraz porządku.
 

opracowano na podstawie:
  • "Ceremoniał morski i etykieta jachtowa" - Eugeniusz Koczorowski, Jerzy Koziarski, Ryszard Pluta
  • "Ludzie od masztów i żagli" - Eugeniusz Koczorowski
  • "Szanty i szantymeni" - Marek Siurawski
  • "Żeglarz i sternik jachtowy" - Andrzej Kolaszewski i Piotr Świdwiński
  • „Etykieta żeglarska” – Jacek Czajewski
 

Urząd Miasta Szczecin, Plac Armii Krajowej 1, 70-456 Szczecin, tel./faks +48 91 42 45 992 | Wszelkie prawa zastrzeżone | regaty@um.szczecin.pl